Na wsi pod Viterbo, miastem, którego czas minął w średniowieczu, urodził się Dominik Barberi. Było to pod koniec XVIII w., dokładnie w 1792 r. Biedna rodzina wiejska nie mogła mu zapewnić dobrego wykształcenia. Niespokojne czasy, gdyż Włochy pustoszone były przez wojska rewolucyjnej Francji, także nie sprzyjały rozwojowi dziecka. Śmierć ojca sprawiła, że pięcioletni Dominik musiał wcześnie wziąć na siebie swoją część odpowiedzialności za utrzymanie rodziny. W 1803 r. zmarła jego matka. Miał więc 11 lat, gdy został wiejskim sierotą. Nic nie wskazywało na to, że życie tego chłopca będzie kiedykolwiek przekroczy horyzont pól wokół Viterbo. Była w nim ciekawość świata. Szybko nauczył się czytać i czytał wszystko, co nawinęło mu się pod rękę, ale nie była to literatura najwyższych lotów ani też nie wywierała szczególnie pozytywnego wpływu na dziecko. Przeżył więc dość ostro młodzieńczy kryzys wiary. "Zdawało mi się, ze pobożność jest oznaką nikczemności, że tylko ci mogli uważać się za godnych szacunku, którzy przy pomocy oręża lub dzieł literackich zachwycili świat. Miałem raczej złe zdanie o religii chrześcijańskiej, a nawet zdawało mi się, że świat stał się gorszy, po tym jak stał się chrześcijański. Przeklinałem cesarza Konstantyna, że sprawił, iż Rzymianie przyjęli religię [chrześcijańską]". Tak napisał w swej autobiografii wiele lat później. Okupacja napoleońska (1808-1809) sprawiła, że zetknął się z zakonnikami Pasjonistami, którzy musieli opuścić klasztor w Sant'Angelo di Vetrala i zamieszkali w pobliżu. Dominik nawiązał z nimi kontakt i chętnie korzystał z ich biblioteki. Tak zaczął zmieniać się jego stosunek do religii. Nic nie wskazywało jednak na to, by miał tym sprawom poświęcić w swym życiu wiele czasu. Zakochał się w dziewczynie z sąsiedztwa i wiele wskazywał na to, że zawrze z nią małżeństwo. W 1813 dość niespodziewanie nawet dla siebie powrócił do swych nauczycieli - zakonników. Został zakonnikiem. Braki w wykształceniu przemawiały za tym, żeby został bratem zakonnym. Starał się jednak ciągle czytać. Zaczął na poważnie studiować Pismo święte. Nie było to dla niego łatwe. "Jakkolwiek starałem się o nie [rozumienie Pisma świętego], nie udawało mi się to, dopóki sam Bóg nie otworzył mi myśli specjalnym światłem. Tak nauczyłem się czytać z prostotą i oczekiwać tylko od Boga zrozumienia go [Pisma świętego]". Przełożeni zaczęli go zachęcać do podjęcia studiów przygotowujących do kapłaństwa. Zdobywanie wiedzy przychodziło mu łatwo. Z drugiej zaś strony, doświadczał bardzo intensywnej bliskości Boga. Jego studia łączyły się z żywą pobożnością przechodzącą w mistycyzm. Osiągnął poziom wiedzy, który nie tylko wystarczał do otrzymania święceń, ale pozwalał mu także podjąć obowiązki nauczyciela studentów czyli lektora. Był szczególnie zainteresowany dwiema dziedzinami wiedzy: filozofią św. Tomasza z Akwinu i Pismem świętym. Pisał na tematy z obydwu tych dziedzin. Powierzano mu kierowanie wspólnotą domu zakonnego i prowincji rzymskiej Zgromadzenia. W jego sercu jednak ciągle żywa była potrzeba podjęcia misji, o której marzył św. Paweł od Krzyża, założyciel Pasjonistów. Był to misja do Anglii, gdzie chciał przypomnieć wiarą katolicką. Marzenie to spełniało się powoli. Przez Francję, Belgię dotarł do ziemi swych marzeń. Tan nawiązał kontakt z elitą intelektualną o prokatolickich sympatiach (oxfordczycy). Najbardziej nzanego z tego środowiska, prof. J.H. Newmana, późniejszego kardynała, doprowadził do złożenia wyznania wiary w Kościele katolickim.
Nie zatrzymywał się nigdy w życiu. Nie stawiał ograniczeń Bożej Opatrzności. Bóg prowadził go przez coraz to nowe rejony myśli ludzkiej, nowe zadania życiowe, nowe kraje. Pozwalał się prowadzić bez względu na to, jak wiele trudu kosztowała go ta wędrówka. Cierpiał i przez to cierpienie wzrastał.
"Wola Boża stanowi jedyną, wyłączną regułę, do której powinniśmy się stosować. Będziemy doskonali w tej mierze, w jakiej będziemy z tą Wolą zgodni. Ten kto czyni wszystko, czego Bóg od niego żąda, jest bezwzględnie człowiekiem doskonałym według Serca Bożego."
Bibliografia: T.Dmochowska , Apostoł zjednoczenia, I.W.PAX, Warszawa 1985

Męka Pana Naszego Jezusa Chrystusa zawsze w sercach naszych.