Bł. Nicefor Diez Tejerina (1893-1936) i towarzysze W 1931 r. Do władzy w Hiszpanii doszedł republikański rząd, będący pod silnym wpływem Rewolucji październikowej. W wyniku reakcji przeciw tym rządom wybuchła wojna domowa, co pociągnęło za sobą wiele ofiar, także wśród osób duchownych. Wspólnota pasjonistów z Daimiel stała się także ofiarą tych prześladowań. Zakonnicy nie angażowali się po żadnej stronie, ale zostali wciągnięci w wir prześladowań religijnych.
Kościół hiszpański był we wspomnianym okresie przedmiotem represji podejmowanych często spontanicznie, pod wpływem nastroju chwili. Dotykały one często ludzi niezaangażowanych w politykę. Bez pytania, po której są stronie, aktywni chrześcijanie byli uważani za wrogów postępu i demokracji. Ich usunięcie ze społeczeństwa traktowana jako symbol wyzwolenia się z ograniczeń ustroju, który sankcjonował niesprawiedliwość. Wśród ofiar hiszpańskiej wojny domowej nie zabrakło Pasjonistów. Byli wszyscy członkami wspólnoty w Daimiel (Aragonia). Klasztor ten, założony 1907 r., pełnił w latach trzydziestych funkcję domu studiów, dlatego jego mieszkańcami byli w większości ludzie młodzi, studiujący teologię. Z natury rzeczy byli apolityczni. W tym czasie zabraniano bowiem seminarzystom nawet czytania prasy. Tym dziwniejsze jest, ze wspólnota Pasjonistów znajdowała się w kręgu zainteresowania rewolucjonistów, o czym świadczy przeprowadzona w marcu 1936 r. rewizja w poszukiwaniu broni. Stąd wzięły się poważne obawy o los mieszkańców klasztoru. Na początku lipca do domu zakonnego zamieszkałego przez studentów przybył prowincjał, O. Nicefor. W liście z 15 lipca pisał: "Tu w Daimiel wszyscy czują się dobrze, ale są tak przerażeni, że nie mogą ze strachu spać". Sytuacja stała się jeszcze trudniejsza po 18 lipca (początek zbrojnej fazy konfliktu). Groza narastała. W nocy z 20 na 21 nikt już nie spał. Prowincjał wygłosił do zakonników przemówienie, w którym zachęcał do zawierzenia swego losu Bogu i do zachowania spokoju. Nad ranem miała miejsce kolejna rewizja. Cały dzień wspólnota spędziła na modlitwie. Ok. 23.30 pojawili się w klasztorze członkowie zbrojnych bojówek rewolucyjnych (milicianos) z nakazem opuszczenia budynku przez zakonników w ciągu pół godziny. Cała wspólnota przystąpiła do komunii. Prowincjał wygłosił przemówienie, w którym nie krył, że niebezpieczeństwo śmierci jest bardzo blisko. "Niedługo będziemy z Chrystusem" - powiedział wprost. Nad ranem, pod konwojem kilkuset uzbrojonych milicianos zostali wyprowadzeni z miasta i otrzymali zakaz powrotu do Daimiel. Wspólnota podzieliła się. Każdy otrzymał świeckie ubranie i 25 peset. Większość z nich jednak kontynuowała podróż w habitach zakonnych. Zginęło 26 z nich. Zamordowano ich w różnych miejscach. Czasem dla zabawy, "bawiąc się" w korridę, czasem z wykalkulowanej nienawiści do wszystkiego, co miało związek z religią. Nie pozwalano opatrywać rannych, karano każdy gest życzliwości wobec zakonników. Mieli przed śmiercią doświadczyć lęku i opuszczenia, czuć się jak zwierzęta w pułapce.
Spotkała ich śmierć okrutna i bezsensowna za to że byli zakonnikami. Nie chcieli jednak uchylić się przed ciosami bezwzględnej głupoty prześladowców. Tylko tak mogli dać świadectwo czym naprawdę jest religia, kim jest Bóg.
Dnia 1 października 1989 roku Jan Paweł II dokonał beatyfikacji 26 pasjonistów z klasztoru w Daimiel.
"Obywatele Kalwarii, oto przyszło nasze Getsemani! Nasza natura ludzka w słabej swej części ugina się i lęka w perspektywie Kalwarii. Tak jak człowieczeństwo Jezusa, jest przerażona i powalona. Lecz Jezus Chrystus jest z nami. Daję wam tego, który jest siłą słabych. Anioł umacniał Jezusa. Nas zaś podtrzymuje sam Jezus. (...)Obywatele Kalwarii, odwagi ! Trzeba nam, umrzeć za Chrystusa."
Słowa o. Nicefora skierowane do współbraci przed przyjęciem wiatyku.

Męka Pana Naszego Jezusa Chrystusa zawsze w sercach naszych.